środa, 17 stycznia 2018

Podsumowanie 2017 roku

Styczeń nowego, 2018, roku już w pełni. Czas na krótkie podsumowanie. Jako, że lubię porządek (charakter praworządny dobry), zrobię to w punktach.


  • Pojawiało się 18 wpisów, czyli najwięcej w ciągu roku od czasu powstania bloga
  • 13 wpisów dotyczyło wyzywania czytelniczego „50 książek w rok”
  • Posty przeczytało 697 osób, co daje niecałe 39 osób na post - niniejszym składam wyrazy podziękowania tym, którzy tu zaglądają
  • Wydaje się, że spadła ogólna liczba czytelników (choć nie mam na to twardych dowodów)
  • Cały czas najpopularniejsze wpisy to stare o bitwie pod Koronowem i o kwartalniku Chtistianitas oraz podróżnicze - o Paryżu, Londynie, Pradze i Budapeszcie
  • Blog istnieje i będzie działał, bo tak na prawdę jest przede wszystkim po to abym mógł upowszechnić to co mi leży „na wątrobie”. Jeśli ktoś to przeczyta i zgodzi się lub będzie polemizował to mnie bardzo ucieszy.
  • Chciałbym pisać częściej, ale nie zawsze jest czas i nie zawsze jest o czym pisać
  • W następnym poście podsumuję wyzwanie czytelnicze
  • Do przeczytania

niedziela, 24 grudnia 2017

Życzenia Bożonarodzeniowe


„Porodziła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie.”

Łk 2, 7

Życzę, aby w żadnym z Waszych Serc, nigdy nie zabrakło miejsca dla Jezusa Chrystusa, gdyż tylko w Nim jest Radość, Miłość i Nadzieja, a przede wszystkim Zbawienie.

sobota, 9 grudnia 2017

(14/50) Ł. Adamski, Bóg w Hollywood

Wydawało się, że książka będzie ciekawym studium obecności tematu Boga w amerykańskiej kinematografii, ze szczególnym uwzględnieniem wpływu religii na, niektóre, gwiazdy. Niestety - zawiodłem się.


Autora znam (nie osobiście, ale z łamów czasopism) i cenię, choć nie zawsze podzielam opinie. Zachęcony opisem na tyle okładki, kupiłem książkę podczas wakacji. Niestety, okazało się, że nie jest ona tym co oczekiwałem. Adamski bowiem doszukuje się obecności Boga nawet tam gdzie jawnie z Niego kpią. Wydaje się, że patrzy przez, bardzo zaciśnięte, palce na działalność Hollywoodu, dzielnie tłumacząc nawet filmy w stylu „Dogmy”. Dopatruje się w nich chrześcijaństwa, czy szerzej, religijności, choć niektóre są zdecydowanie antyreligijne. W przeszłości wielokrotnie nie zgadzałem się z opiniami autora, ale tym razem, to jest pomieszanie z poplątaniem. Moim zdaniem Adamski, przy całej swej erudycji, wiedzy i sprawności, niestety nie odróżnia dwóch zbliżonych, ale jednocześnie odległych motywów działania artystów. A mianowicie religijności, wynikającej z osobistego spotkania z Bogiem (nawet jeśli Jego obraz jest niedoskonały) oraz wpisanej w tożsamość kultury, jak to się zwykło nazywać, judeochrześcijańskiej w której kształtowani byli twórcy filmowi. Bowiem fakt, że jakieś elementy tej tożsamości pojawiają się w twórczości nie ma nic wspólnego z obecnością w niej Boga.

piątek, 24 listopada 2017

(12/50) W. Drewniak, Historia bez cenzury

Świetna lektura dla nastolatka, który chce poznać historię. Albo trochę ciekawostek z historii. I nie widział kanału na YouTube.


Jednak dla kogoś, takiego jak niżej podpisany (albo wyżej) czyli ja to nic nadzwyczajnego. Jeśli bowiem ktoś ma do czynienia z historią na codzień, a czasem nawet na conoc, to niczego odkrywczego do - fenomenalnego, skądinąd, Wojtka Drewniaka się nie dowie. Ale czego się spodziewać po dziełku mającym popularyzować moją ukochaną naukę (sorry fizyko!).
Jednak jeśli ktoś historii liznął był w gimnazjum (lub w przypadku osób bardziej wiekowych w podstawówce) i chce się rozerwać, a przy okazji czegoś dowiedzieć - to polecam całym sercem. 
Jednak na dwie rzeczy musze zwrócić uwagę, bo może z tych kilkunastu wejść na mojego bloga, dwa to osoby nie z rodziny, i czegoś się dowiedzą. Otóż nie podzielam zachwytu Autora Historii bez cenzury nad Piłsudskim (bliższa mi jednak ocena autorstwa mojego imiennika o inicjałach RAZ). Po drugie drażni wielce maniera pisania „jakby się mówiło”. To jednak inny sposób wyrażania myśli, a ja czytając książkę, cały czas słyszałem charakterystyczny tembr głosu Wojtka Drewniaka. Bo tak jest ona napisana, i jeśli ktoś jest przyzwyczajony do języka literackiego a nie „mówionego”, będzie miała momentami zgrzyt w myślach.

poniedziałek, 13 listopada 2017

(11/50) C. Barker, Księga Krwi 1

Mistrz horrorów i tyle.


Właściwie trudno coś konkretnego napisać. Pierwsza część zbioru opowiadań mistrza horrorów z Liveroolu. Twórca scenariusza do pierwszego Hellrisera nie przebiera w środkach. Świetnie opisuje tajemnicze i nie do końca wyjaśnione nadprzyrodzone moce, obce byty zamieszkujące wraz z nami ten świat i równoległe.  W tej tajemniczości bardzo przypomina mi Lovecrafta - tam też nie mamy do czynienia z wszechwiedzącym narratorem i wiemy tyle ile on może nam opowiedzieć. 
W zbiorku m.in, Nocny pociąg z mięsem - na podstawie którego zrobiono niezbyt dobry film. Dla lubiących się bać i czekających na niewyjaśnione - polecam.

poniedziałek, 30 października 2017

(9,10,13/50) CS Lewis, Trylogia Kosmiczna

A tak konkretnie to: „Z milczącej planety”, „Pereleandra” oraz „Ta straszna siła”


Trzy książki, połączone jednym bohaterem, pewnymi wątkami i postaciami, a, przede wszystkim, Maleldilem. Tak na prawdę, głęboki traktat filozoficzny i teologiczny. 
Lewis tworzy w trylogii wizję wszechświata zamieszkanego przez różnego rodzaju stworzenia - cielesne i duchowe. Nad wszystkim czuwa stworzyciel i Pan Maleldil. Dr Elwin Ransom - lingwista - trafia, dość przypadkowo na Marsa zwanego Malakandrą. Zostaje tam zabrany przez jego znajomych, którzy jednak ukrywają prawdziwe cele wyprawy. Na miejscu Ransom uwalnia się i poznaje kilka gatunków? ras? Istot zamieszkujących tę planetę. Poznaje ich życie, zwyczaje i religię. Dzięki temu dowiaduje się m.in., że Ziemia, nazywana jest Milczącą Planetą gdyż opanowana została przez złe eldile - swego rodzaju duchy opiekuńcze (anioły?) planet. Na Malakndrze poznaje jednego z nich i zostaje odesłany na ziemię, z pewną misją, której jeszcze nie jest świadom. Ponadto ratuje Marsa przed wykorzystaniem przez opętanych złymi uczuciami ludzi. W tej części Lewis nakreśla swoją kosmologię i teologię. Jest to najbardziej „fantastyczna”, w znaczeniu sci-fi, a najmniej filozoficzno-teologiczna część.
W drugiej części, misja Ransoma, zostaje, w części, ujawniona. Zostaje on zabrany przez elendile na Wenus (tu Pereleandra), aby zapobiec poddaniu się pierwszej pary mieszkańców planety, kuszeniu przez złego. Zły elendil wykorzystuje ciało jednego z poznanych w pierwszej części złych ludzi, aby przybyć na Wenus i namawiać tamtejszą pierwszą kobietę do przeniesienia się na stały ląd, co zostało zakazane przez Maleldila. Proces kuszenia oraz próby minimalizowania jego wpływów przez Ransoma, a następnie fizyczną walkę bohatera ze złem wykorzystuje Lewis do zaprezentowania traktatu filozoficznego o wolności, grzechu, ograniczeniach, dobru-złu i wielu innych ontologicznych sprawach. Największym, dla mnie problemem, był fakt, że co prawda kuszenie się nie udało bo Ransom wyeliminował wroga fizycznie, ale w ten sposób Wenus została pozbawiona możliwości Odkupienia. I to mi się w tej teologii nie zgadza. Bo wydaje się, że celem Autora, nie było stworzenie jakiejś nowej koncepcji teologicznej, ale zaprezentowanie chrześcijańskiej antropologii i genezy grzechu i wolności. A może jednak się mylę? Może Lewis chciał pokazać jakiś ideał, utopię, świat bez grzechu, gdzie ze złem walczy się fizycznie i fizycznie się je eliminuje. Nie wiem, może za głupi jestem żeby zrozumieć Autora Opowieści z Narni. Walka ze złem nie pozostaje jednak bez wpływu na Ransoma. Nawiązując do Ewangelii o Niewieście, która zmiażdży głowę węża, a ten zmiażdży Jej piętę, a którą to Niewiastę utożsamia teologia z Maryją, Lewis opisuje ranę, jaką otrzymuje bohater książki, właśnie w piętę. Nie wiem czy jako anglikanin Lewis chce tu troszkę uszczypnąć katolików, czy po prostu podążył ścieżką skojarzeń, ale rana ta jest nieuleczalna i wpływa na stan zdrowia Ransoma, także w trzeciej części trylogii.
Trzecia i ostatnia część, najbardziej „fantasy” opisuje ostateczną walkę między ludźmi opętanymi przez złe elendile a grupką wiernych Maleldilowi skupioną wokół Ransoma. Ta książka, najdłuższa, najbardziej rozbudowana ukazuje z jednej strony cele złych elendilów, z drugiej zaś różne postawy ludzi wobec zła. Jedni się mu poddają. Inni są jego narzędziami i blisko współpracują. Jeszcze inni, zachowując sensus fidei, zauważają, że „jest coś nie tak”i szukają odpowiedzi. Ostateczne zwycięstwo należy do … Kto przeczyta ten zobaczy. W tej części ważną postacią staje się czarodziej Merlin. Autor Pakamerii przypomina tutaj jeden z mitów arturiańskich, w którym to Merlin jest w rzeczywistości jednym z pierwszych chrześcijan, tu - wyznawców Maleldila i jego sługą.
Warto przeczytać trylogię. Nie jest to prosta, łatwa i przyjemna lektura. Ale daje sporo do myślenia i pobudza do poszukiwania odpowiedzi na ważne pytania, również teologiczne. Jednak jeśli ktoś się spodziewa Narni w kosmosie to się zawiedzie.

poniedziałek, 2 października 2017

(25/50) L. E. Dufaur, La Salette. Wezwanie do nawrócenia

Tym razem trochę przeskoczyłem z czytanymi książkami. Chciałem jednak wspomnieć o czymś co zrobiło na mnie ogromne wrażenie. O, trochę zapomnianych, objawieniach w La Salette.


19 września obchodzimy wspomnienie Matki Bożej z La Salette. W związku z tym sięgnąłem po książkę, która miałem na półce, gdyż nigdy nie zagłębiłem się w temat tych objawień. 
Było to dość „dziwne” zdarzenie. Dwoje młodych ludzi - Melania i Maksymin zauważa siedzącą, płaczącą Maryję, która następnie zbliża się do nich i rozmawia przekazując sekret.
Porażające jest to, co mówi dzieciom Matka Boża, ale zanim do tego wrócę, kilka słów o losach widzących. Otóż Melania wstąpiła do zakonu, ale nie dopuszczono jej do ślubów, które mogła złożyć dopiero u karmelitanek w Darlington. Nie zagrzała jednak tam miejsca, gdyż jej rodzice się rozwiedli co doprowadziło do załamania nerwowego. Przenosiła się do Marsylii, potem żyłą samotnie i pobożnie pod opieką biskupa Petani we Włoszech, jakiś czas była u matki we Francji a po jej śmierci ponownie w Madrycie, a pod koniec życia znów we Włoszech. Wedle relacji pierwsze niedopuszczenie do ślubów spowodowane było upartym głoszeniem orędzie Matki Bożej z La Salette. Podobne szykany dotknęły Maksymina, który został wyrzucony z seminarium duchownego, gdyż nie chciał ogłosić, ze objawianie było zmyślone. Zmarł w opinii świętości w miejscu urodzenia, ale jego życie było pełne cierpienia.
Matka Boża, jak zwykle podczas objawień prosiła o pokutę, nawrócenie i modlitwę. Zapowiedziała klęski żywiołowe, które dosięgły Francję w XIX w. Ale najbardziej przejmujące są te słowa, które cytuję na koniec mojego wpisu:

Kapłani – słudzy mojego Syna, kapłani – przez swoje złe życie, przez brak uszanowania i pobożności w celebrowaniu świętych tajemnic, przez miłość do pieniędzy, przez upodobanie w honorach i przyjemnościach; kapłani stali się naczyniami nieczystości.
Tak, stan kapłański woła o pomstę i pomsta jest nad ich głowami. Biada kapłanom i osobom poświęconym Bogu, którzy przez swoją niewierność i złe życie krzyżują mego Syna po raz wtóry! Grzechy osób poświęconych Bogu wołają o pomstę do Nieba i teraz pomsta stoi już w ich drzwiach. Nie ma już nikogo proszącego o miłosierdzie i przebaczenie dla ludzi, nie ma już szczodrych dusz, nie ma już nikogo godnego składania nieskalanej Ofiary Przedwiecznemu w imieniu świata.
Bóg uderzy w niespotykany sposób. Biada miszkańcom Ziemi. Bóg wyleje swój gniew i nikt nie będzie w stanie uciec od tylu nieszczęść jednocześnie.
Kierownicy i przywódcy ludu Bożego zaniedbali modlitwę i pokutę, szatan zaćmił ich umysły; stali się oni tymi zbłąkanymi gwiazdami, które dawny diabeł pociągnie swoim ogonem na zagładę. Bóg pozwoli starożytnemu wężowi posiać rozłam pomiędzy władcami, we wszystkich społecznościach i rodzinach – będą cierpieć męki zarówno fizyczne, jak i moralne. Bóg pozostawi ludzi samymi sobie i będzie zsyłał kary jedną po drugiej przez ponad 35 lat. Ludzkość znajdzie się w przededniu najbardziej przerażających plag i wielkich wydarzeń; musi oczekiwać, że będzie rządzona rózgą żelazną i pić kielich Bożego gniewu. (…)
W roku 1864 Lucyfer razem z wielką liczbą diabłów zostanie uwolniony z piekła. Stopniowo niszczyć będą Wiarę, nawet osoby poświęcone Bogu tak oślepną, że bez specjalnej łaski osoby te przyjmą ducha tych złych aniołów. Wiele domów duchownych straci Wiarę zupełnie i spowoduje potępienie wielu dusz.
Złe książki będą rozprzestrzeniać się po Ziemi, a duchy ciemności będą wszędzie szerzyć rozprężenie w rzeczach dotyczących służby Bożej. Będą one miały wielką władzę nad naturą, będą też kościoły do służby tym duchom. Ludzie będą przenoszeni z miejsca na miejsce przez te złe duchy, nawet kapłani, ponieważ nie będą oni żyć zgodnie z duchem Ewangelii, który jest duchem pokory, miłosierdzia i gorliwości dla chwały Bożej. Zmarli i sprawiedliwi będa wskrzeszeni (to znaczy, że ciała te będą przybierać postać sprawiedliwych, którzy niedawno żyli na ziemi – aby łatwiej zwodzić ludzi. Ci tzw. zmartwychwstali zmarli, którzy nie będą niczym więcej niż diabłami pod ich postacią, będą głosić inną ewangelię, sprzeczną z prawem Jezusa Chrystusa, przecząc istnieniu Nieba; o ile nie będą oni de facto duszami potępionych. Wszystkie te dusze pojawią się łącząc się ze swymi ciałami – przyp. Melanii). Na każdym miejscu dziać się będą nadzwyczajne cuda, gdyż prawdziwa Wiara została stłumiona i fałszywa światłość oświetla świat.
Biada książętom Kościoła, którzy zajmować się będą wyłącznie dodawaniem bogactw do bogactw, zabezpieczaniem władzy i obnoszeniem swojej pychy.
Wikariusz mojego Syna będzie musiał wiele wycierpieć, bo przez pewien czas Kościół poddany będzie wielkim prześladowaniom; będzie to czas ciemności – Kościół będzie przechodził straszliwy kryzys.
Zapominając o Wierze świętej każdy człowiek będzie chciał sam soba kierować i wynosić się ponad innych, równych sobie. Świeckie i kościelne władze będą obalone, wszelki porządek i sprawiedliwość będą zdeptane. Widać będzie jedynie morderstwa, nienawiść, zazdrość, kłamstwo i nieład, bez miłości ojczyzny i rodziny.
Ojciec Święty będzie bardzo cierpiał. Będę z nim aż do dopełnienia się jego ofiary. Źli będą wielokrotnie nastawać na jego życie; nie będą oni w stanie skrócić jego dni, ale ani on, ani jego następca nie zobaczą tryumfu Bożego Kościoła.
Wszystkie władze świeckie będą miały ten sam cel – obalić i doprowadzić do zaniku wszelkich zasad religijnych, torując drogę materializmowi, ateizmowi, spirytyzmowi i występkom wszelkiego rodzaju.
W roku 1865 obrzydliwość widziana będzie w świętych miejscach, w klasztorach kwiaty Kościoła zginą i diabeł stanie się królem wszystkich serc. Niech ci, którzy są kierownikami wspólnot zakonnych mają się na baczności odnośnie osób, które przyjmują. Diabeł użyje całej swej złości, aby wprowadzić do zakonów osoby oddane grzechowi, by nieporządek i zamiłowanie do cielesnych przyjemności rozprzestrzeniały się po całej Ziemi.
Francja, Włochy, Hiszpania i Anglia toczyć będą wojnę, krew płynąć będzie ulicami. Francuz będzie walczył z Francuzem, Włoch z Włochem, wybuchnie wojna powszechna, która będzie przerażająca. Przez pewien czas Bóg nie będzie pamietał o Francji ani Italii, bo Ewangelia Jezusa Chrystusa nie jest już (tam) znana. Niegodziwi spuszczą ze smyczy całą swoją złość, nawet po domach będą morderstwa i wzajemne masakry.
Z pierwszym oślepiającym uderzeniem Bożego miecza z góry cała natura zadrży z przerażenia, gdyż zbrodnie i nieład ludzi przebiją sklepienie niebios. Paryż będzie zburzony i Marsylia pochłonięta, wiele dużych miast zostanie zburzonych i pochłoniętych przez trzęsienia ziemi, wszystkim będzie się zdawało, że to koniec, widać będzie jedynie morderstwa, starcia armii i bluźniercze serca. Prawi będą bardzo cierpieć – ich cierpienia, pokuty i łzy będą się wznosiły do Nieba. Cały lud Boży będzie prosił przebaczenia i miłosierdzia, będzie błagał o moją pomoc i wstawiennictwo. Potem Jezus Chrystus w swej sprawiedliwości i w swym wielkim miłosierdziu wobec wiernych, rozkaże swoim aniołom uśmiercić wszystkich swych wrogów. Od jednego uderzenia prześladowcy Kościoła Jezusa Chrystusa i wszyscy ludzie oddani grzechowi zginą i Ziemia stanie się jak pustynia.
Potem nastanie pokój i pojednanie Boga z ludźmi. Jezus Chrystus będzie czczony i chwalony, ludzie będą Mu znowu służyć. Miłosierdzie będzie kwitło wszędzie, nowi królowie będą prawym ramieniem Kościoła Świętego, który będzie silny, pokorny, pobożny, ubogi, gorliwy i naśladujący cnoty Jezusa Chrystusa.
Ewangelia będzie głoszona wszędzie i ludzie będą bardzo postępować w wierze, ponieważ będą stanowili jedność wokół pracowników Jezusa Chrystusa. Będą żyli w bojaźni Bożej.
Pokój pomiędzy ludami nie będzie trwał długo. 25 lat obfitych zbiorów sprawi, że zapomną, iż grzechy ludzkie są powodem wszystkich klęsk, jakie spotykają Ziemię.
Zwiastun Antychrysta ze swoim wojskiem zebranym z wielu narodów będzie prowadził wojnę z prawdziwym Chrystusem, jedynym Zbawicielem świata. Przeleje on wiele krwi i będzie chciał unicestwić kult Boga, aby sam został uznany bogiem. W Ziemię uderzą wszelkiego rodzaju plagi (poza zarazami i głodem, które będą się szerzyć – przyp. Melanii), będą wojny aż do wojny ostatniej, która będzie prowadzona przez 10 królów Antychrysta; królów, którzy będą mieli wspólny znak i będą jedynymi władcami świata. Zanim to nastapi, będzie panował na świecie rodzaj fałszywego pokoju. Ludzie będą myśleć jedynie o zabawie, źli będą oddawać się wszelkiego rodzaju grzechom; ale dzieci Kościoła Świętego, dzieci prawdziwej Wiary, moi prawdziwi naśladowcy -będą wzrastać w miłości Boga i w cnotach mi najdroższych. Szczęśliwe pokorne dusze prowadzone przez Ducha Świętego! Będę walczyła wraz z nimi aż osiągną pełną dojrzałość.
Natura woła o pomstę ze względu na ludzi, wzdryga się z przerażeniem czekając na to, co musi stać się ze splamioną zbrodniami Ziemią.
Drżyj Ziemio i wy, którzy głosicie się sługami Jezusa Chrystusa, podczas gdy w głębi duszy czcicie siebie. Drżyjcie, bo Bóg wyda was swoim wrogom, gdyż miejsca święte są miejscami zepsucia; wiele klasztorów nie jest już domami Boga, lecz pastwiskami Asmodeusza i jego własnością.
Stanie się w tym czasie, że narodzi się Antychryst z hebrajskiej zakonnicy, fałszywej dziewicy, która będzie w łączności ze starodawnym wężem – panem nieczystości. Jego ojcem będzie biskup, w chwili narodzin będzie wyrzucał z siebie bluźnierstwa, będzie miał zęby, jednym słowem – będzie to wcielony diabeł. Będzie wydawał przerażające krzyki, będzie czynił cuda, będzie żył tylko nieczystością. Będzie miał braci, którzy – choć nie wcielone diabły jak on – będą dziećmi zła. W wieku 12 lat będą znani z wielkich zwycięstw, jakie odniosą, wkrótce każdy z nich stanie na czele armii wspomaganych przez legiony z piekła.
Pory roku będą się zmieniać, a ziemia będzie wydawać tylko złe owoce. Ruch ciał niebieskich będzie tracił swoją regularność, Księżyc będzie odbijał tylko słabe czerwone światło. Woda i ogień spowodują konwulsje całej kuli ziemskiej, pochłaniając góry, miasta etc.
Rzym straci wiarę i stanie się siedzibą Antychrysta.
Demony powietrza razem z Antychrystem będą czynić wielkie cuda na Ziemi i na Niebie, a ludzie staną się coraz bardziej zepsuci. Bóg będzie opiekował się swymi wiernymi sługami i ludźmi dobrej woli; Ewangelia będzie głoszona wszędzie, a wszelkie ludy będą miały znajomość prawdy.
Zwracam się z usilnym wezwaniem do Ziemi; wzywam prawdziwych uczniów Boga żywego i królującego w Niebie; wzywam prawdziwych naśladowców Chrystusa, który stał się człowiekiem – jedynego prawdziwego Zbawiciela ludzi; wzywam moje dzieci, moich prawdziwych czcicieli, którzy oddali Mi się, abym ich prowadziła do Mojego Boskiego Syna; tych których niejako nosiłam w Moich ramionach; tych, którzy żyli w Moim duchu. Wzywam w końcu Apostołów Czasów Ostatecznych, wiernych uczniów Jezusa Chrystusa, którzy żyli z pogardą dla świata i siebie samych, w ubóstwie i skromności, w pogardzie i milczeniu, w modlitwie i umartwieniu, w czystości i zjednoczeniu z Bogiem, w cierpieniu; nieznanych światu. To jest ich czas, by wyszli z ukrycia i oswietlili Ziemię. Idźcie, okażcie, że jesteście Moimi drogimi dziećmi; jestem z wami i w was sprawiając, że wasza Wiara jest światłem oświetlającym was w tych złych czasach. Oby wasza gorliwość wywołała w was głód czci i chwały dla Jezusa Chrystusa. Toczcie walkę dzieci światłości; nieliczni, którzy widzicie, że czas czasu, koniec końców jest blisko.
Kościół będzie zaćmiony, świat będzie przerażony. Ale Enoch i Eliasz napełnieni duchem Bożym będą nauczać z Bożą pomocą, a ludzie dobrej woli uwierzą w Boga, wielka liczba dusz dozna pocieszenia. Będą one czynić wielkie postępy w cnotach mocą Ducha Świętego i potępią diabelskie błędy Antychrysta.
Biada mieszkańcom Ziemi. Będą krwawe wojny, głód, plagi i epidemie, będą przerażające deszcze zwierząt; pioruny, które niszczyć będą miasta, trzęsienia ziemi, które pochłoną całe państwa. Głosy słychać będzie w powietrzu; ludzie będą bić głowami o ściany, będą wzywać śmierci i śmierć dopełni ich cierpienia, krew będzie płynąć ze wszystkich stron. Kto miałby nie ulec, gdyby Bóg nie skrócił czasu próby? Łzy, krew i modlitwy prawych wzruszą Boga. Enoch i Eliasz umrą, pogański Rzym zniknie, ogień spadnie z nieba i pochłonie trzy miasta, cały świat pogrążony będzie w strachu i wielu pozwoli się uwieść, bo nie oddawali czci prawdziwemu Chrystusowi, żyjącemu na wieki. Oto czas; Słońce ciemnieje, tylko Wiara przetrwa. Czas się zbliża, otchłań jest otwarta. Tam jest król królów ciemności. Tam jest bestia nazywająca siebie zbawcą świata – ze swoimi poddanymi. W swej pysze sięgnie Nieba, a św. Michał Archanioł zdusi ją tchnieniem swych ust. Upadnie, a Ziemia, która przez 3 dni będzie w ciagłej zmianie – otworzy swoje gorące wnętrze. Bestia upadnie na zawsze i razem ze swymi zwolennikami pogrąży się w wiecznej odchłani piekła. Potem woda i ogień oczyszczą Ziemię, pochłoną dzieła ludzkiej pychy i wszystko będzie odnowione.